Ewelka nerwowo szukała swoich przyjaciół. W końcu znalazła ich przy porcie.
- Gdzie byłaś? Martwiliśmy się. - spytał się zatroskany Rafał.
- Te matoły z Aurory postanowiły zmienić moje zachowanie. - Ewelina prawie krzyczała ze złości.
- I co?
- Nic. Kryją się w salce obok sali treningowej. Może byśmy poszli i ...
- Przerwa się już skończyła, teraz jest lekcja, tylko nauczycielka się spóźnia. - powiedziała Kamila. Pani kapitan od razu odzyskała dawny humor.
- Na prawdę? Czyli sami dostaną karę.
Tymczasem Filip z resztą ciągle rozmyślali o swoim planie. Nagle usłyszeli kroki i ożywione rozmowy w sali obok.
- Ludzie, teraz jest lekcja. - krzyknęła przerażona Blanka - Mogą nas za to wyrzucić.
- Spokojnie. Na pewno nie jest tak źle. - zapewniał Filip.
W auli na swoich miejscach grzecznie siedziała załoga Elizy. Profesor Montego zaczął się niecierpliwić nieobecnością większości grupy.
- Cóż, zaczniemy zajęcia bez nich. Przejdźmy od razu do sedna sprawy. Kodeks Piracki, wbrew pozorom jest bardzo przydatny w większości sytuacjach. Gdy na przykład ... O, widzę, że w końcu zaszczyciliście nas swoją obecnością.
- Przepraszamy profesorze, - odpowiedziała grzecznie Blanka, gdy cała załoga weszła do auli - Trenowaliśmy szermierkę.
- Cisza! Siadać i słuchać. - zwrócił się do Elizy - Na czym skończyłem?
- Na przykładach przydatności Kodeksu Pirackiego, profesorze. - odpowiedziała grzecznie szatynka.
- A tak, dziękuję.
Załoga Blanki siadła w ławkach i słuchali wykładu. Od czasu do czasu Elka rzucała Filipowi spojrzenie typowe dla kujona. To zaczęło złościć chłopaka. Dodatkowo zaczął się zastanawiać nad przemienieniem zachowania Ewelki.
- Filipie Trytonie, proszę odpowiedzieć na pytanie. - Chłopak podniósł oczy do góry i zobaczył stojącego nad nim nauczyciela.
- Przepraszam, profesorze, nie słyszałem. Może profesor powtórzyć?
- Podaj trzy główne założenia Kodeksu Pirackiego. Mieliście się tego nauczyć.
- Nie umiem tego.
- Otrzymujesz ocenę niedostateczną i dzisiaj pomagasz w kuchni przy kolacji. Następnym razem nie będę tak wyrozumiały.
- Oczywiście, profesorze.
Eliza popatrzyła się na chłopaka i zaśmiała się po nosem. To był chyba najgorszy dzień w życiu Filipa.