Potwory i piraci - początek
poniedziałek, 23 grudnia 2019
Życzenia
wtorek, 23 kwietnia 2019
39. Konfrontacja
- Gdzie ona jest? - spytał się.
- Spokojnie, panie Tryton. - powiedział profesor - Pana wnuczka odbywa karę.
- Chcę z nią porozmawiać.
- Proszę chwilę zaczekać. Muszę spytać o pozwolenie dyrektora.
Montego poszedł do Espadona, a Rupert rozejrzał się po korytarzu. Przypomniały mu się szkole czasy. Z zamyśleń wyrwał go Filip. Rupert ucieszył się na jego widok.
- Filip, jak się czujesz? Wszystko w porządku?
- Tak, nie masz się o co martwić. - odparł wnuk.
- Mam nadzieję, że nie sprawiasz kłopotów?
- Nie. Fajnie jest. Znalazłem załogę i zdobyłem przyjaciół pochodzących z wyspy Delfina.
- Jestem z ciebie dumny. Mam nadzieję, że dasz rady. Trzymam kciuki za ciebie.
W tej chwili profesor Montego poprosił Ruperta i zaprowadził w stronę szkolnego aresztu. Ewelina na widok dziadka prawie dostała palpitacji serca.
Filip postanowił poważnie porozmawiać z Elizą. Skąd wiedziała o jego związku z Dianą? Dlaczego zrobiła z niej pośmiewisko? To go nurtowało. Elizę znalazł bez problemu - spacerowała po porcie. Filip wziął głęboki wdech i podszedł do dziewczyny.
- Czemu to zrobiłaś?
- Ale co? - Eliza udała zdziwioną - Mógłbyś się w końcu wysławiać.
- Ty już wiesz co. Co ja ci takiego zrobiłem, że uprzykrzasz mi życie? Skąd wiesz o moim związku?
- To nie było takie trudne. Zostaliście zauważeni podczas balu. Dziwię się Dianie - niby taka mądra osoba, a zadaje się z takim kretynem.
- Ja jestem kretynem? - Filip wskazał na siebie - Ty jesteś jeszcze głupsza.
- To wszystko co masz do powiedzenia?
- Nie, - chłopak wyciągnął miecz - wyzywam cię na pojedynek.
- Stój. - krzyknął znajomy głos. Nastolatkowie odwrócili się. To był Tytus. W ręce trzymał szpadę - Walcz ze mną. No co, nie poddasz się chyba? - Tytus złośliwie się uśmiechnął.
Chłopcy przystąpili do walki. Pojedynek trwał kilka minut. Wszystko wskazywało, że wygra Filip. Niespodziewanie Tytus wytrącił miecz z ręki przeciwnika i zanim Filip się zorientował był za plecami napastnika i ściskał mu szyję zgiętym ramieniem jak obręczą.
- Teraz uważnie słuchaj. - powiedział Tytus - W tej chwili bierzesz nogi za pas i nam się więcej nie pokazujesz, bo ci zrobię coś gorszego. Rozumiesz?
Filip pokiwał twierdząco głową. Przeciwnik go wypuścił. Kolejny piękny, szkolny dzień.
Tymczasem Rupert rozmawiał z Eweliną. Dziewczyna nie była zbyt zadowolona.
- Nie ukryjesz już przede mną niczego. Dowiedziałem się o twoich wszystkich wybrykach. - powiedział Rupert i zaczął wyliczać każde przewinienie wnuczki - Ty nawet nie wiesz, jaki wstyd przynosisz naszej rodzinie. Marnujesz cały szacunek, jaki przez lata tworzyli nasi krewni. Co masz mi do powiedzenia?
- Nic. - Ewelka splotła ręce na piersiach - Nie obchodzi mnie szacunek innych.
- Skąd u ciebie takie zachowanie? Czemu ciągle jesteś taka pyskata? - Rupert westchnął - Rozmawiałem z rodzicami Rafała Morgana. Stwierdzili, że masz na niego zły wpływ i nie możecie być parą. Zresztą on też nie jest taki dobry jakby się wydawało.
- Ta akcja to był mój pomysł. - dziewczyna odwróciła się w stronę okna - Nie mam pojęcia, dlaczego on się do tego przyznał.
- Kompletnie oszalałaś? - Rupert krzyknął. Jego złość sięgała zenitu - Jak ja się niby pokażę rodzinie Diany na oczy?
- Jak zwykle, patrzysz tylko opinie innych. - Ewelina odwróciła się do dziadka - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Na twoim statku znaleziono dwie skrzynki z pustymi butelkami po rumie. Jak mi to wytłumaczysz?
- Pirat też człowiek. - Ewelina wzruszyła ramionami.
- Twoje zachowanie jest niedopuszczalne. To cud, że ciebie jeszcze nie wyrzucili. - mężczyzna chrząknął - Dzisiaj kończy się twoja kara. Chciałbym, żebyś przeprosiła Filipa i Dianę.
- Niema mowy.
- Nie przyjmuję żadnych wymówek. Zostanę tutaj do jutra. W tym czasie masz błagać Dianę i Filipa o wybaczenie.
- Nie będę tego robić. Mam ich gdzieś.
Rupert nie wytrzymał. Jego cierpliwość do wnuczki się skończyła. Niespodziewanie mężczyzna uderzył Ewelinę w policzek.
- Wyjdź stąd. Zostaw mnie samą. - powiedziała dziewczyna trzymając się za bolący policzek.
Rupert szybko wyszedł, a strażnik zamknął drzwi celi.
poniedziałek, 24 grudnia 2018
Życzenia
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.
czwartek, 23 sierpnia 2018
Szczegółowy opis postaci - Janek
Janek - Pochodzi z Wyspy Delfina. Ma 9 lat. Najlepszy przyjaciel Piotrka.
Wygląd:
Ma brązowe oczy i tego samego koloru włosy.
Nosi białą koszulę, zielone spodnie rybaczki i czarne buty.
Charakter:
Jest trochę niezrównoważony. Lubi bawić się armatami.
niedziela, 15 lipca 2018
38. Zażenowanie
Stosowanie szkolnego aresztu narodziło się w głowie Espadona już dawno. Kara polegała na umieszczeniu ucznia w pojedynczej celi tylko o chlebie i wodzie. Według dyrektora samotność zmienia na lepsze nawet najbardziej pyskatych i niegrzecznych studentów. Zwykle kara przynosiła takie efekty. Zresztą Espadon chciał pokazać uczniom co ich może spotkać na morzu w razie pojmania przez wroga lub marynarkę wojenną.
Ewelina i Rafał siedzieli obok drzwi prowadzących do cel aresztu. Od czasu do czasu dziewczyna posyłała swojemu towarzyszowi niedoli miłe spojrzenia.
- Dzięki. - powiedziała w końcu - Za wzięcie winy na siebie. Nie musiałeś tego robić.
- Chciałem ci udowodnić, że do czegoś się nadaję. - Rafał uśmiechnął się - Zresztą trzeba chronić załogę przed rozłamem. Nie chciałem, żeby cię wyrzucili.
Nagle wyrósł przed nimi strażnik, a nastolatkom zrzedły miny. Mężczyzna trzymał w ręce szkolne podręczniki.
- Wasi przyjaciele przynieśli wam książki. Wykorzystajcie ten czas sensownie. Profesor Montego ma was przepytać z całej historii żeglugi. - podał im książki i zaprowadził do cel.
Tymczasem w auli trwały już żarliwe dyskusje na temat aresztowania Eweliny i Rafała. To najbardziej zainteresowało Zuzannę. Cieszyła się z klęski swojego wroga.
- Ale macie genialnego kapitana i I oficera. Prowadzili ich jak bandytów. - powiedziała do załogi Perły Atlantyku.
- Zamknij się w końcu. Nie widzisz, że nikt nie zwraca na ciebie uwagi? - spytała się Kamila, która do czasu powrotu Ewelki została mianowana kapitanem.
- Wiesz, że ty byłabyś lepszym kapitanem? Już to widzę - bitwy, wyprawy pod twoim dowództwem.
- Nie musisz mi się podlizywać. Lepiej się ode mnie odczep, bo wyzwę cię na pojedynek, a walczę całkiem nieźle.
W tym momencie do auli weszła Diana. Miała zamiar pouczyć się ze swoimi przyjaciółmi. Nagle Eliza wstała i krzyknęła na całą salę:
- Patrzcie, idzie dziewczyna tego ciamajdy, Filipa Trytona.
Po auli rozeszła się fala śmiechu. Najgłośniej śmiała się, oczywiście, załoga Eweliny i Zuzanna, która nie od razu zrozumiała o co chodzi. Diana czuła wstyd, chciała zapaść się pod ziemię. Szybko uciekła do swojego pokoju, a za nią podążyła Blanka.
Diana wbiegła do pokoju, zamknęła drzwi i położyła się na łóżku. Starała się być silna, lecz nie dała rady. Pół minuty później poduszka była już mokra od łez. Jak oni mogli? Śmiać się z niewinnej osoby?
W tej samej chwili do pokoju weszła Blanka. Podeszła do koleżanki i pogłaskała ją po głowie.
- Wiem, że cierpisz, ale nie ma sensu przejmować się idiotami.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać.
- Chcę ci pomóc. Możesz liczyć na moje wsparcie. Nie płacz. Oni się nie zmienią. Czemu nie powiedzieliście, że jesteście razem?
- Filip wolał uniknąć takich sytuacji. - Diana usiadła na łóżku - Myślisz, że będą się dalej śmiać?
- Możliwe, ale nie zwracaj na nich uwagi. Jeśli z Filipem naprawdę się kochacie to nikt nie jest w stanie wam przeszkodzić.
- Dzięki za wsparcie. Chyba powinnyśmy się zaprzyjaźnić.
- Chyba tak.
sobota, 7 lipca 2018
Szczegółowy opis postaci - Kamila
Kamila - Pochodzi z wyspy Delfina. Ma 12 lat. Jest najlepszą przyjaciółką Eweliny.
Wygląd:
Ma czarne, pofalowane włosy do ramion i tego samego koloru oczy. Nosi jasno granatowy płaszcz bez rękawów, białą koszulę, czarne spodnie i czarne buty.
Charakter:
Jest lojalna wobec swoich przyjaciół.
wtorek, 3 lipca 2018
37. Reprymenda
Diana została zawieszona związanymi rękoma pod sufitem. Obok stała Ewelina z Rafałem, a przy drzwiach znajdowała się reszta załogi. Diana była tym wszystkim przerażona. Najchętniej naplułaby na Ewelkę.
- Nie sądziłam, że posuniesz się do tego. - powiedziała.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.
Pani kapitan wzięła do ręki bat. Diana zaczęła się coraz bardziej szamotać. Wiedziała, że w najlepszym wypadku wyjdzie z tego z lekkimi zadrapaniami.
Niespodziewanie kilka osób wkroczyło na statek. Szybko skierowali kroki pod pokład. Widok w jednej celi całkiem ich zaskoczył.
- Ręce do góry. Co tu się wyprawia?
To była szkolna straż. Pilnowali porządku w Akademii albo próbowali nad nim zapanować. Trzech mężczyzn było ubranych w czarne mundury z wyszytymi herbami szkoły.
- Wszyscy ręce za głowę. Odwrócić się do ściany, a wy - jeden ze strażników powiedział do Eweliny i Rafała - położyć się na podłodze.
Załoga niechętnie wykonała polecenie. Dwóch strażników podeszło do kapitana i I oficera. Wykręcili ich ręce na plecy, skuli kajdankami i wyprowadzili.
- Radzę wam znaleźć sobie nowego kapitana, bo coś mi się wydaje, że już do was nie wróci. - powiedział jeden ze strażników i złośliwie się uśmiechnął. Pozostawiona sama sobie załoga nie wiedziała co ma robić.
Diana w tym samym czasie została ściągnięta z haka i z pomocą swoich przyjaciół przeniesiona do swojego pokoju.
- Jak się czujesz? - spytał się Pablo.
- Lepiej. - odparła Diana i napiła się wody - To było straszne.
- Już ci nic nie zrobią.
- Żałuję tego donosicielstwa. Już nigdy tego nie zrobię.
- Odpoczywaj.
- Skąd tam się wzięła szkolna straż?
- Filip domyślił się, że porwała cię Ewelina, ale sam wolał nie pchać się na jej statek. - powiedziała Blanka - Postanowiliśmy poprosić o pomoc strażników.
Diana odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że Filip zrobi wszystko, by ją uratować.
Ewelina i Rafał zostali postawieni przed obliczem dyrektora Espadona. Nastolatkowie cały czas byli skuci i pilnowani przez strażników. Espadon ciężko westchnął na ich widok.
- Ewelina, myślałem, że już mnie niczym nie zadziwisz. Myliłem się. Rafał, ty też mnie negatywnie zaskoczyłeś. Uchodzisz za dżentelmena, a bierzesz współudział w takim czymś.
Nastolatkowie wbili wzrok w drewnianą podłogę. Wiedzieli, że dostaną solidne kazanie. Faktycznie, Espadon wygłosił długi monolog w którym dosadnie przedstawił swoje zdanie na ten temat.
- Ewelina, będę musiał wezwać twojego dziadka i skreślić cię z listy uczniów. - powiedział kończąc przemówienie.
- Panie dyrektorze. Niech pan tego nierobi.- powiedział Rafał - To był mój pomysł.
- Tego się po tobie nie spodziewałem.
- Przyjmę na siebie wszelkie konsekwencje.
- To dopiero twój pierwszy wyczyn. Będę łaskawy i was nie wyrzucę, ale moja cierpliwość już się skończyła. Traficie do szkolnego aresztu do poniedziałku. To powinno was czegoś nauczyć. - zwrócił się do strażników - Zaprowadźcie ich. Nie chcę już na nich patrzeć.
Życzenia
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.