Piotrek – Pochodzi z Wyspy Delfina. Ma 9,5 roku. Najlepszy przyjaciel Janka.
Wygląd:
Ma brązowe włosy i zielone oczy.
Nosi jasną koszulę z krótkim rękawem, ciemne spodnie i czarne buty.
Charakter:
Jest miły i pomocny. Uwielbia żarty.
Piotrek – Pochodzi z Wyspy Delfina. Ma 9,5 roku. Najlepszy przyjaciel Janka.
Wygląd:
Ma brązowe włosy i zielone oczy.
Nosi jasną koszulę z krótkim rękawem, ciemne spodnie i czarne buty.
Charakter:
Jest miły i pomocny. Uwielbia żarty.
Parę dni później
Filip leżał w swoim pokoju i zastanawiał się nad swym losem. Dlaczego go to spotyka? Coraz bardziej odechciewało mu się uczyć.
Chciał stąd uciec. Czuł się jak śmieć. Dobrze, że miał przy sobie Dianę. To jedyny powód dla którego nie zrezygnował.
Niespodziewanie do pokoju weszła Diana. Usiadła na łóżku Filipa i pogłaskała chłopaka po włosach.
- Jak się czujesz?
- W porządku. Od tej rekonwalescencji narobiłem sobie zaległości w nauce. – Diana nagle się zmartwiła - Coś się stało?
- Profesor chce ukarać osobę, która ci to zrobiła.
- To nic nie da. Będę prześladowany do końca szkoły.
- Wiesz kto mógłby ci aż tak zaszkodzić?
- Nie wiem. Przedtem widziałem tam Krzyśka, ale …
- A Krzysiek współpracuje z Eweliną. Powiedz o tym dyrektorowi. Musi ich spotkać kara.
- Będą się na mnie mścić.
- To może ja powiem? – dziewczyna spytała się nieśmiało.
- Nie, to donoszenie.
- Jak chcesz. Idę na zajęcia. Pa.
Diana pocałowała Filipa w czoło i wyszła z pokoju. Dziewczyna postanowiła działać i skierowała się do gabinetu dyrektora. Wiedziała,
że nie powinna tego robić, ale chciała w końcu znaleźć sprawiedliwość.
Godzinę później Ewelina z Krzyśkiem zostali postawieni przed obliczem Espadona. Nastolatkowie niebyli tym spotkaniem zadowoleni.
Ewelka splotła ręce na piersiach, nie utrzymywała kontaktu wzrokowego z dyrektorem, a Krzysiek czuł wstyd za tę sytuację.
- Jak wy możecie? Filip chce poznać tajniki pirackiego fachu, a wy nim pomiatacie. Takie zachowanie uwłacza nawet piratowi. Po tobie, Ewelina, mogłem się tego spodziewać, ale ty, Krzysiek? - Espadon popatrzył się ze współczuciem na chłopaka - Co macie na swoje usprawiedliwienie?
- Ja nic nie zrobiłam. – Odparła Ewelina - Wcześniej mu dokuczałam, ale odpuściłam.
- To kto to zrobił? Krzysiek?
- Nie mogę powiedzieć. – Chłopak był roztrzęsiony.
- Chyba wiesz, że jako absolwent nie powinieneś tutaj mieszkać. Ale jak powiesz kto stoi za ostatnim wybrykiem to nie będziesz musiał
się martwić. – Na twarzy Espadona pojawił się przebiegły uśmieszek. Krzysiek przełknął ślinę.
- Nie powiem.
- Jak chcecie. Ewelina, masz obniżone zachowanie o dwa stopnie,
- Ale ja jestem niewinna. – Dziewczyna chciała się kłócić.
- Cisza! A ty – Pedrito wskazał palcem na chłopaka i się zawahał - Jeszcze nie wiem co z tobą, ale możesz być pewny, że odczujesz
skutki swojego postępowania. Idźcie już. Mam was dość.
Nastolatkowie potulnie wyszli z gabinetu.
- No i co teraz? – spytała się Ewelka. – Dziadek mnie zabije, jak się dowie, że mam zachowanie poprawne.
- Jak myślisz, wyrzucą mnie? – Krzysiek był nadal przerażony tą sytuacją.
- Niemożliwe. Montego wstawi się za tobą. Przecież jesteś jego adoptowanym synem.
- No właśnie. Adoptowanym. - Krzysiek westchnął - Nie wydałem Elizy, ale ledwo dałem rady. Od kogo się dowiedział, że ja maczałem
palce w tym wypadku?
- Jeszcze nie wiem, ale ta osoba może mieć pewność, że tego popamięta. - Ewelka aż zacisnęła pięści ze złości.
Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.