niedziela, 22 stycznia 2017

29. Sojusz (krótki)

Marlena szła zobaczyć, jak ma się więzień. Delikatnie schodziła po schodach, gdy nagle zauważyła, że po Ewelce ani śladu. Marlena złapała się za głowę.

- To koniec. Zuza mnie zabije. - Mówiła do siebie.

Tymczasem kapitan Czarnego Kruka siedziała w swojej kajucie na fotelu bujanym. Wyciągnęła nogi na stół i usadowiła się wygodnie. Dopiero teraz poczuła się zrelaksowana. Błogi nastrój zepsuło nieśmiałe pukanie do drzwi.

- Wejść - krzyknęła Zuzanna. Niepewnym krokiem weszła Marlena.

- Wiesz co. Wpadłam na genialny pomysł. Możemy zażądać okupu, ale nie byle jakiego. Co ty na to? - Zuzanna jeszcze wygodniej ułożyła się w fotelu.

Podwładna milczała.

- Co się z tobą dzieje do cholery? Zresztą nieważne. Jak tam nasz więzień?

- No, właśnie. Nie wiem jak to powiedzieć. Ona ... no,.. tego ....

- Co? Wydusisz to z siebie?

- Ona uciekła - Marlena powiedziała to tak szybko, że Zuzka niezrozumiała.

- Powtórz. - kapitan wstała z fotela. Była bardzo poważna.

- Uciekła. Nie wiem jak. Możliwe, że z Elizą.

- Nie byłaś przy nich? Jak można być tak głupim?

Jednocześnie Ewelina nie mogła wyjść z podziwu, że pomogła jej Eliza, czyli osoba jej nienawidziła. Zaczęło ją to intrygować.

- Dzięki za pomoc. - Ewelka uścisnęła dłoń swojemu wybawcy - Nie spodziewałam się tego.

- Wiesz jak to jest. - odparła Eliza z lekkim uśmiechem - Gdy starsi uczniowie proszą o pomoc nie powinno się odmawiać.

- Słuchaj, zapomnij o tym co było wcześniej. - Kapitan Perły otoczyła ramieniem koleżankę - Zostańmy sojusznikami. My będziemy pomagać wam, a wy - nam. Co ty na to?

- Czemu nie. Jestem za. - powiedziała Eliza.

- To świetnie. To co proponujesz na początek?

Życzenia

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.