poniedziałek, 29 lutego 2016

17. Wyznanie

Dwie godziny później

Filip trenował szermierkę z Elizą. Niestety, nic mu nie wychodziło. 

- Co się z tobą dzieje do jasnej cholery? Jutro jest turniej, a ty nic nie umiesz. - Eliza zaczęła krzyczeć na załoganta.

- Po prostu gorszy dzień. Cały czas o tym myślę i się stresuje. Mogę przegrać i stanę się pośmiewiskiem.

- Nie przesadzaj. Nie jest tak źle. Na pewno wygrasz. - powiedziała Diana.

- Dokładnie, ale teraz się przyłóż do ćwiczeń. - Eliza przyznała rację przyjaciółce. - Diana, poćwicz z nim.

Eliza wzięła Tytusa pod rękę i oddaliła się z nim od reszty.
- On jest najgorszy ze wszystkich uczniów.
- Może się poprawi.
- Musimy być najlepsi ze wszystkich załóg. Musimy wszystkich pokonywać i sprawiać, żeby na nasz widok wszyscy uciekali. Rozumiesz?

 - Ale tak patrząc to nikt nie spełnia twoich założeń.

- Będziecie spełniać. Tylko potrzebna jest wam pochwała i wrażenie, że da się rady wygrać. 

Tymczasem Filip nadal trenował. Diana próbowała panować nad emocjami, gdy chłopakowi nic nie wychodziło, ale po kolejnym wypuszczeniu miecza na podłogę po prostu nie wytrzymała.

- Słuchaj, jeśli nie dasz rady to weźmiemy kogoś innego.

- Nie można się już wycofać. Dam radę, najwyżej wszyscy będą mnie pamiętać jako największą niezdarę w historii Akademii.  - Filip powoli podnosił miecz i niechętnie przygotowywał się do walki.

- Nie mów tak. Jesteś świetny, nawet lepszy od piątaków. Teraz się stresujesz i to przez to tak mówisz.

- Dzięki, jesteś bardzo miła.

Nagle do dwójki podeszła Eliza. Chciała zobaczyć jak przebiega trening.

- Mieliście ćwiczyć.

- Potrzebuję odpoczynku. - odparł Filip.

- Za chwilę będzie przerwa. Pójdę poprosić dyrektora by pozwolił nam tutaj zostać, żebyś nadal mógł trenować.

 - Czemu jesteś taka miła dla mnie? - chłopak spytał się Diany, gdy kapitan poszła do gabinety Espadona.

- Nie wiem jakby to powiedzieć. Chyba się w tobie zakochałam.

 Filip czuł się zszokowany. Diana była jedyną dziewczyną, która mu to powiedziała. Jednocześnie czuł się bardzo tym zaszczycony.

- Na prawdę?

- Chyba tak. Ale nie zajmuj sobie tym głowy. Skup się na treningu.

Łatwo jej było to powiedzieć. Niełatwo jest się zająć czymś innym po takim wyznaniu. Filip starał się myśleć tylko o jutrzejszym turnieju. Po przyjściu Elizy Filip zaczął walczyć o wiele lepiej niż wcześniej. Aż pani kapitan się zdziwiła.

- Jak to się stało, że tak walczysz?

- Trening - odpowiedział Filip krótko i puścił oko Dianie.

Gdy wieczorem wymęczony kładł się zmęczony do łóżka cały czas rozmyślał o tym co powiedziała mu Diana. Ona zaczęła mu dodawać pewności siebie. To prawda co mówią. Miłość to najlepsze uczucie na świecie. - Filip był już tego pewny.

środa, 17 lutego 2016

16. Planowanie

Profesor Montego zadzwonił na lekcje. Gdy wszyscy rozeszli się do miejsc rozpoczęcia się zajęć, Rafał i Krzysiek poszli do gabinetu Espadona. 

- Akademia w czasie zajęć wydaje się taka pusta. - zauważył Rafał. Krzysiek się z nim zgodził.

- Ja to odczuwam od trzech lat. - odparł. 

- Jak ty się tu w ogóle znalazłeś?

- Gdy miałem 7 lat podczas sztormu wypadłem z pokładu i dotarłem tutaj. Znalazł mnie profesor Montego, zaopiekował się mną i od razu wysłał do Akademii. To takie dziwne, być absolwentem, ale czujesz się jakbyś nadal był uczniem.

- W pewnym sensie to nadal uczysz się czegoś nowego. To tutaj. Dyrektor ma lekcje? - spytał się Rafał, gdy dotarli na miejsce.

- Ma wykład dla czwartaków. Mam rozkład zajęć każdego nauczyciela.

Chłopcy weszli do gabinetu. Krzysiek doskoczył od razu do biurka i otworzył najniższą szufladę. Znajdowało się w niej mnóstwo papierów. 

- Skąd ty wszystko wiesz? - Rafał złapał się za głowę.

- Z przyglądania się. - Krysiek zaczął przeglądać papiery - Są rozpiski na turniej. Złe wieści, tu pisze, że reprezentant Perły Atlantyku ma zmierzyć się z reprezentantem Eldorado. 

- Czyli z Filipem. 

- Życzę powodzenia w przekazywaniu informacji kapitanowi. - brunet się uśmiechnął

- Ty jej to powiesz. 

- Dlaczego?

- Ty to znalazłeś.

Chłopcy schowali wszystkie papiery do szuflady, upewnili się, że nie widać śladów ich pobycia, wyszli i udali się do sali treningowej. 

- I co? Mam nadzieję, że macie dobre informacje.

- Powiem prosto z mostu. Będziesz walczyć z Filipem. 

- Aha - Ewelka zmarszczyła oczy, co dobrze nie wróżyło - Krzysiu, powiedz mi, na czym będą walczyć uczestnicy turnieju?

- Na ścieżce, będzie tutaj rozłożona, a co?

- Mam pewien pomysł, tylko ty będziesz potrzebny. 

środa, 10 lutego 2016

15. Treningi czas zacząć

Po ostatnich wydarzeniach wszystko wróciło do normy. Jednak Eliza nieczuła się jak bohater, nadal miała zapotrzebowanie na przygodę. 

Dziewczyna spokojne szła korytarzem i z ciekawością przyglądała się innym uczniom, którzy z nudów ścigali się przez hol. Nagle przystanęła. Na ścianie profesor Montego zawieszał plakat. Na afiszu narysowane były dwie walczące ze sobą osoby. Dziewczyna nie zdążyła się nawet solidnie przyglądnąć, bo inni uczniowie ją pchnęli na bok, ale zrozumiała od razu o co chodzi.

Eliza szybko podbiegła do swojej załogi. Była zadowolona.

- Co się stało? - spytał się Filip. 

- W Akademii organizują turniej szermierski. Ten kto wygra może liczyć na większy szacunek ze strony piątoklasistów. 

- Każdy musi wziąć udział?

- Jedna osoba z załogi. Filip, myślę, że ty będziesz najlepszy.

- Dlaczego?

- Najlepiej radzisz sobie w szermierce. Moim zdaniem jesteś lepszy nawet od Eweliny. 

- Taa, jasne - Filip popatrzył się z lekkim uśmiechem na kapitana. 

Tymczasem załoga Perły Atlantyku siedziała w sali wykładowej i rozmawiała na temat zemsty na Elizie. Nie mogli jej tego darować. 

- Ludzie, słyszeliście o tym turnieju? - do wszystkich podeszła zaaferowana Kamila.

- Jasne, ja będę walczyć. - powiedziała dumnie Ewelka.

- Słyszałam, że Eldorado też bierze udział w turnieju.

- Co? Muszę się natychmiast dowiedzieć z kim będę walczyć, bo prawdopodobnie z nimi. 

- Zostaw to mnie. - powiedział Rafał i zwrócił się do reszty kompanów - Wy idźcie się przygotować na lekcje.

Rafał wyszedł z sali wykładowej i podszedł do chłopaka stojącego obok okna. Uważnie obserwował morze i przelatujące nad nim mewy.

- Cześć, Krzysiek. Mam sprawę. 

Krzysiek odwrócił się. Był ubrany w szary płaszcz, białą koszulę, szare spodnie i czarne buty. Wszyscy go znali, choć nie był już uczniem Akademii. 

- O co chodzi? - spytał się chłopak.

- Jak wiesz, w Akademii organizowany jest turniej. Ewelina chciała się dowiedzieć z kim będzie walczyć. Da się to załatwić?

- Nie teraz, musimy to zrobić na lekcji, gdy Espadon ma zajęcia. Co macie teraz?

- Szermierkę, Montego kazał nam ćwiczyć. Będzie tam tylko moja załoga. Chodź ze mną, obmyślimy plan.

Rafał i Krzysiek poszli na salę treningową. Gdy weszli załoga zaczęła już trenować. Janek i Piotrek ćwiczyli uniki.

- Załatwiłeś? - spytała Ewelka.

- Nie teraz, dopiero jak zadzwoni dzwonek będzie można pójść to sprawdzić. - odpowiedział Krzysiek.

 

Życzenia

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.