Rupert Tryton przybył do Akademii dwa dni później. Gdy dostał wiadomość od dyrektora Espadona nie wiedział, gdzie oczy podziać. Wydawało mu się, że Ewelina jest spokojną uczennicą, a tu taka niespodzianka. Rupert wszedł do szkoły i od razu dostrzegł profesora Montego.
- Gdzie ona jest? - spytał się.
- Spokojnie, panie Tryton. - powiedział profesor - Pana wnuczka odbywa karę.
- Chcę z nią porozmawiać.
- Proszę chwilę zaczekać. Muszę spytać o pozwolenie dyrektora.
Montego poszedł do Espadona, a Rupert rozejrzał się po korytarzu. Przypomniały mu się szkole czasy. Z zamyśleń wyrwał go Filip. Rupert ucieszył się na jego widok.
- Filip, jak się czujesz? Wszystko w porządku?
- Tak, nie masz się o co martwić. - odparł wnuk.
- Mam nadzieję, że nie sprawiasz kłopotów?
- Nie. Fajnie jest. Znalazłem załogę i zdobyłem przyjaciół pochodzących z wyspy Delfina.
- Jestem z ciebie dumny. Mam nadzieję, że dasz rady. Trzymam kciuki za ciebie.
W tej chwili profesor Montego poprosił Ruperta i zaprowadził w stronę szkolnego aresztu. Ewelina na widok dziadka prawie dostała palpitacji serca.
Filip postanowił poważnie porozmawiać z Elizą. Skąd wiedziała o jego związku z Dianą? Dlaczego zrobiła z niej pośmiewisko? To go nurtowało. Elizę znalazł bez problemu - spacerowała po porcie. Filip wziął głęboki wdech i podszedł do dziewczyny.
- Czemu to zrobiłaś?
- Ale co? - Eliza udała zdziwioną - Mógłbyś się w końcu wysławiać.
- Ty już wiesz co. Co ja ci takiego zrobiłem, że uprzykrzasz mi życie? Skąd wiesz o moim związku?
- To nie było takie trudne. Zostaliście zauważeni podczas balu. Dziwię się Dianie - niby taka mądra osoba, a zadaje się z takim kretynem.
- Ja jestem kretynem? - Filip wskazał na siebie - Ty jesteś jeszcze głupsza.
- To wszystko co masz do powiedzenia?
- Nie, - chłopak wyciągnął miecz - wyzywam cię na pojedynek.
- Stój. - krzyknął znajomy głos. Nastolatkowie odwrócili się. To był Tytus. W ręce trzymał szpadę - Walcz ze mną. No co, nie poddasz się chyba? - Tytus złośliwie się uśmiechnął.
Chłopcy przystąpili do walki. Pojedynek trwał kilka minut. Wszystko wskazywało, że wygra Filip. Niespodziewanie Tytus wytrącił miecz z ręki przeciwnika i zanim Filip się zorientował był za plecami
napastnika i ściskał mu szyję zgiętym ramieniem jak obręczą.
- Teraz uważnie słuchaj. - powiedział Tytus - W tej chwili bierzesz nogi za pas i nam się więcej nie pokazujesz, bo ci zrobię coś gorszego. Rozumiesz?
Filip pokiwał twierdząco głową. Przeciwnik go wypuścił. Kolejny piękny, szkolny dzień.
Tymczasem Rupert rozmawiał z Eweliną. Dziewczyna nie była zbyt zadowolona.
- Nie ukryjesz już przede mną niczego. Dowiedziałem się o twoich wszystkich wybrykach. - powiedział Rupert i zaczął wyliczać każde przewinienie wnuczki - Ty nawet nie wiesz, jaki wstyd przynosisz naszej rodzinie. Marnujesz cały szacunek, jaki przez lata tworzyli nasi krewni. Co masz mi do powiedzenia?
- Nic. - Ewelka splotła ręce na piersiach - Nie obchodzi mnie szacunek innych.
- Skąd u ciebie takie zachowanie? Czemu ciągle jesteś taka pyskata? - Rupert westchnął - Rozmawiałem z rodzicami Rafała Morgana. Stwierdzili, że masz na niego zły wpływ i nie możecie być parą. Zresztą on też nie jest taki dobry jakby się wydawało.
- Ta akcja to był mój pomysł. - dziewczyna odwróciła się w stronę okna - Nie mam pojęcia, dlaczego on się do tego przyznał.
- Kompletnie oszalałaś? - Rupert krzyknął. Jego złość sięgała zenitu - Jak ja się niby pokażę rodzinie Diany na oczy?
- Jak zwykle, patrzysz tylko opinie innych. - Ewelina odwróciła się do dziadka - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Na twoim statku znaleziono dwie skrzynki z pustymi butelkami po rumie. Jak mi to wytłumaczysz?
- Pirat też człowiek. - Ewelina wzruszyła ramionami.
- Twoje zachowanie jest niedopuszczalne. To cud, że ciebie jeszcze nie wyrzucili. - mężczyzna chrząknął - Dzisiaj kończy się twoja kara. Chciałbym, żebyś przeprosiła Filipa i Dianę.
- Niema mowy.
- Nie przyjmuję żadnych wymówek. Zostanę tutaj do jutra. W tym czasie masz błagać Dianę i Filipa o wybaczenie.
- Nie będę tego robić. Mam ich gdzieś.
Rupert nie wytrzymał. Jego cierpliwość do wnuczki się skończyła. Niespodziewanie mężczyzna uderzył Ewelinę w policzek.
- Wyjdź stąd. Zostaw mnie samą. - powiedziała dziewczyna trzymając się za bolący policzek.
Rupert szybko wyszedł, a strażnik zamknął drzwi celi.