Filip był coraz bardziej zaniepokojony nieobecnością Diany. Mimo, że zniknęła zaledwie dwie godziny temu. Chłopak postanowił spytać się innych osób, czy nie widziały czegoś podejrzanego. Filip zauważył w auli Elizę. Siedziała sama i przeglądała szkolny podręcznik. Filip nie pewnym krokiem do niej podszedł.
- Czego chcesz, cieniasie? - spytała się Eliza zza podręcznika.
- Nie widziałaś przypadkiem Diany?
- Nie zadaję się z byłymi załogantami. Nie, nie widziałam.
- Na pewno?
- Tak. Nie męcz mnie już. Widzisz, że jestem zajęta.
- Jesteś na sto procent pewna, że jej nie widziałaś?
- Ale ty jesteś męczący - dziewczyna krzyknęła i rzuciła książką - Co ty się nią tak interesujesz?
- To członek załogi, więc to nie powinno cię dziwić. My przynajmniej nikogo nie odtrącamy.
- Myślałam, że Blanka jest normalnym dowódcą, ale tolerancji kapusia bym się nie spodziewała.
- Ty nie jesteś inna. Jesteś fałszywą świnią.
- Co ty powiedziałeś?
- To co słyszałaś.
Eliza gestem ręki przywołała swoją załogę. Chłopcy pojawili się sekundę później. Zorion postanowił przepędzić Filipa. Pogroził chłopakowi swoimi szczypcami. Filip mocno się przestraszył i szybko uciekł zostawiając roześmianą Elizę i jej przyjaciół.
Diana domyśliła się tożsamości swoich porywaczy. Znajdowała się na Perle Atlantyku, a osobą odpowiedzialną za to wszystko jest sama pani kapitan. Jak ja jej nienawidzę. - pomyślała Diana.
Dowódca całej grupy stał naprzeciwko niej w rozkroku. W ręce trzymał drewnianą pałkę
- Możecie przestać się ukrywać. Wiem, kim jesteście, droga Ewelino. - powiedziała Diana.
Osoba westchnęła i z żalem ściągnęła kaptur oraz maskę. Przypuszczenia Diany były strzałem w dziesiątkę. Druga postać też się ujawniła. Tą osobą był Rafał.
- Długo będziesz mnie tutaj trzymać? - Różowowłosa spytała się pani kapitan.
- Aż wyjaśnisz mi, dlaczego donosiłaś. - odparła znudzona Ewelka.
- Możesz być pewna, że każdy się dowie jaka jesteś złośliwa.
- Naprawdę? To akurat wszyscy wiedzą. Ja natomiast mogę powiedzieć innym o twoim związku z Filipem, chyba, że wyjaśnisz swoje motywy donosicielstwa. - Ewelina zaczęła oglądać trzymany przedmiot.
- Jesteś wstrętna.
- Dziękuję, za komplement. To co, dogadamy się?
- Doniosłam na ciebie, bo nie mogłam patrzeć, jak robisz Filipowi na złość. Obiecałam sobie, że nigdy na nikogo nie doniosę, ale po twoim ostatnim wyczynie nie wytrzymałam.
- To ciekawe, bo ja nie miałam z tym nic wspólnego.
- Nie pleć głupstw.
- To ty nie pleć. - granatowowłosa popatrzyła Dianie w oczy - Dam ci dobrą radę - zanim na kogoś doniesiesz, upewnij się, czy ta osoba jest na pewno winna.
- Możesz mnie teraz wypuścić. Powiedziałam, co miałam do powiedzenia.
- Prawdę mówiąc, to nie jestem przekonana do twojej wersji.
- Mówię prawdę.
- Musimy cię oduczyć donosicielstwa. - zwróciła się do Rafała - zawieś ją na haku.
Rafał na dźwięk polecenia wbił wzrok w podłogę.
- Ogłuchłeś? Podobno zwierzyłeś się Aśce, że cię o nic nie proszę. Jaki masz teraz problem?
- Moim zdaniem to nie w porządku. - odparł Rafał - Powiedziała swój motyw, możesz ją wypuścić.
- Co ty mówisz? - Ewelina chciała go spoliczkować, ale Rafał złapał ją za nadgarstek w ostatniej chwili. Dziewczyna prychnęła. - Widać, że się do niczego nie nadajesz. Poproszę chłopaków. - zwróciła się do Diany - A ty nie myśl, że ci się upiecze. To dopiero początek.