Ewelina szybko pobiegła do swojej załogi. Musiała im to powiedzieć jak najszybciej.
- Słuchajcie, mam zaskakującą informację. Tylko się nie wygadajcie.
- Spokojnie, mów - powiedział Rafał.
- Te mendy z Aurory znalazły wiadomość o skarbie, który jest ukryty w Akademii.
- Że co!? - krzyknął Piotrek.
- Nie krzycz, chcesz, żeby wszyscy się dowiedzieli?
- Ale o co chodzi z tym skarbem? - spytała się Kamila - Będziemy go szukać?
- Właśnie. Musimy podążać za Aurorą i dowiedzieć się gdzie jest skarb. Najpierw musimy się rozdzielić. Ile do lekcji?
- Z 2 minuty.
- Cholera, teraz nie zdążymy. Po lekcji Rafał, Kamila i ja pójdziemy szukać Elizy i jej chłopaków, jasne?
- Oczywiście.- odparła Joanna - Kończmy rozmowę, Montego już idzie.
Profesor Montego wszedł do sali wykładowczej i zadzwonił dzwonkiem na lekcje. Wszyscy uczniowie usiedli w swoich ławkach.
Tymczasem Eliza i jej załoga nadal zastanawiali się nad sensem wiadomości o skarbie.
- Nie to niemożliwe. - powiedziała dziewczyna - Na figurach nie ma żadnych liter, a nawet jeśli to skarb już dawno jest odkryty.
- A może nie chodzi o litery tylko o rękę figury. - odparł Tytus
- Wiesz ile razy była przestawiana? Znakiem nie jest tylko ręka, to coś jeszcze. Na przykład ...
- Co wy tutaj robicie? - załoga usłyszała męski głos. Wyszli z ukrycia i zauważyli dyrektora. - Już was tu nie ma, lekcje się już zaczęły.
Załoga Aurory szybko pobiegła w stronę drzwi do Akademii i pędem weszli do sali. Profesor popatrzył się na spóźnialskich spod okularów.
- Czemu się spóźniliście?
- Eee, obserwowaliśmy morze. - usprawiedliwiła wszystkich Diana.
- Siadajcie i słuchajcie. To rzadkość, żeby wszystkie klasy miały wspólną lekcję, więc korzystajcie z okazji.
Załoga Aurory usiadła w swoich ławkach, ale nie mogli skoncentrować się na zajęciach. Cały czas myśleli o skarbie.
