Ewelina spokojnie szła za Espadonem do jego gabinetu. Znała to miejsce bardzo dobrze, bywała w nim dość często. Całe szczęście dziadek nie dowiedział się o jej częstych wizytach u dyrektora, ale Filip może wszystko mu wszystko wygadać.
Dziewczyna weszła do gabinetu Espadona. Ściany i podłoga były pokryte jasnym drewnem, na komodzie z książkami znajdowało się dużo tomów różnych ksiąg. Za drewnianym biurkiem ze złotymi zdobieniami znajdowało się pięć, dużych okien z kolorowymi szybami. Espadon usiadł na krześle za biurkiem, położył ręce na blacie i głęboko westchnął.
- Dzisiaj jest dopiero pierwszy dzień nauki, a ty już rozrabiasz. - Pedrito popatrzył się na uczennice ciężkim wzrokiem
- Ale ja jestem grzeczna.
- Posłuchaj, podobno zamknęłaś swojego brata w magazynku. To prawda?
- Nie - Ewelka postanowiła użyć swojej taktyki i kłamać - On oszukuje.
- Rozmawiał z nim profesor Montego i mówi, że Filip potwierdził, że ty to zrobiłaś.
- Ale ...
- Żadne ale. W ogóle co to była za akcja 10 minut temu na sali wykładowej?
- Zuzanna mnie zdenerwowała.
- Znowu? Niestety, ale będę musiał powiadomić twojego opiekuna. Nawet nie próbuj kłamać, że twój dziadek wypłynął na bitwę, bo widziałem go 3 godziny temu.
- Przez 3 godziny dużo się może zdarzyć. - Dziewczyna zadrwiła sobie z nauczyciela.
- Jeśli masz ze mnie drwić, to stąd wyjdź. - Espadon wskazał jej drzwi - Pamiętaj, jeszcze jeden wybryk i pan Tryton się o wszystkim dowie.
Ewelina posłusznie wyszła. Krew lekko zabulgotała jej w żyłach. Ten frajer na nią doniósł. Dziewczyna pomyślała, że musi jak najszybciej go znaleźć i się z nim rozmówić.
---------------------
Taki sobie rozdział