Ewelina obudziła się małym pomieszczeniu. Cień zakrywał połowę pokoju. Z głębi wyłoniła się jedna postać. Miała na sobie czarny płaszcz z kapturem, więc nie można było stwierdzić jej tożsamości.
- Co tu się wyrabia? - dziewczyna wyglądała na zdziwioną.
- Jesteś tutaj, by pomówić o twoim zachowaniu. - Głos był bardzo zachrypnięty. Ewelka aż się skrzywiła.
- Że o co chodzi?
- Źle się zachowujesz i ... yyy i musisz się zmienić, bo innym to przeszkadza.
- Komu?
- Młodszym uczniom.
- Filip, to ty?
Postać lekko drgnęła, ale po chwili się uspokoiła. Nie chciała zdradzać swojej tożsamości. Ewelka podeszła wolno i cicho do postaci i energicznie zdarła kaptur z głowy. Chociaż było ciemno, zdołała ujrzeć granatowe kosmyki włosów.
- Pożałujesz tego - powiedziała dziewczyna do Filipa. Ten szybko założył kaptur i uciekł.
- I co? Przekonałeś ją?
Diana z resztą zaczęli sypać pytaniami na temat ich planu. Filip odpowiedział tylko spuszczoną głową.
- Tylko niemów, że się ujawniłeś. - powiedziała z pretensjami Blanka.
- To ona się zorientowała. - Filip starał się bronić.
- Wiesz co, nie dziwie się Elizie, że ciebie wyrzuciła z załogi jak ty nawet z własną siostrą rozmawiać nie potrafisz. - Blanka westchnęła - No, cóż. Wymyślimy coś innego. Jakieś sugestie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz