Marlena szła zobaczyć, jak ma się więzień. Delikatnie schodziła po schodach, gdy nagle zauważyła, że po Ewelce ani śladu. Marlena złapała się za głowę.
- To koniec. Zuza mnie zabije. - Mówiła do siebie.
Tymczasem kapitan Czarnego Kruka siedziała w swojej kajucie na fotelu bujanym. Wyciągnęła nogi na stół i usadowiła się wygodnie. Dopiero teraz poczuła się zrelaksowana. Błogi nastrój zepsuło nieśmiałe pukanie do drzwi.
- Wejść - krzyknęła Zuzanna. Niepewnym krokiem weszła Marlena.
- Wiesz co. Wpadłam na genialny pomysł. Możemy zażądać okupu, ale nie byle jakiego. Co ty na to? - Zuzanna jeszcze wygodniej ułożyła się w fotelu.
Podwładna milczała.
- Co się z tobą dzieje do cholery? Zresztą nieważne. Jak tam nasz więzień?
- No, właśnie. Nie wiem jak to powiedzieć. Ona ... no,.. tego ....
- Co? Wydusisz to z siebie?
- Ona uciekła - Marlena powiedziała to tak szybko, że Zuzka niezrozumiała.
- Powtórz. - kapitan wstała z fotela. Była bardzo poważna.
- Uciekła. Nie wiem jak. Możliwe, że z Elizą.
- Nie byłaś przy nich? Jak można być tak głupim?
Jednocześnie Ewelina nie mogła wyjść z podziwu, że pomogła jej Eliza, czyli osoba jej nienawidziła. Zaczęło ją to intrygować.
- Dzięki za pomoc. - Ewelka uścisnęła dłoń swojemu wybawcy - Nie spodziewałam się tego.
- Wiesz jak to jest. - odparła Eliza z lekkim uśmiechem - Gdy starsi uczniowie proszą o pomoc nie powinno się odmawiać.
- Słuchaj, zapomnij o tym co było wcześniej. - Kapitan Perły otoczyła ramieniem koleżankę - Zostańmy sojusznikami. My będziemy pomagać wam, a wy - nam. Co ty na to?
- Czemu nie. Jestem za. - powiedziała Eliza.
- To świetnie. To co proponujesz na początek?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz