wtorek, 23 kwietnia 2019

39. Konfrontacja

Rupert Tryton przybył do Akademii dwa dni później. Gdy dostał wiadomość od dyrektora Espadona nie wiedział, gdzie oczy podziać. Wydawało mu się, że Ewelina jest spokojną uczennicą, a tu taka niespodzianka. Rupert wszedł do szkoły i od razu dostrzegł profesora Montego.
- Gdzie ona jest? - spytał się.
- Spokojnie, panie Tryton. - powiedział profesor - Pana wnuczka odbywa karę.
- Chcę z nią porozmawiać.
- Proszę chwilę zaczekać. Muszę spytać o pozwolenie dyrektora.
Montego poszedł do Espadona, a Rupert rozejrzał się po korytarzu. Przypomniały mu się szkole czasy. Z zamyśleń wyrwał go Filip. Rupert ucieszył się na jego widok.
- Filip, jak się czujesz? Wszystko w porządku?
- Tak, nie masz się o co martwić. - odparł wnuk.
- Mam nadzieję, że nie sprawiasz kłopotów?
- Nie. Fajnie jest. Znalazłem załogę i zdobyłem przyjaciół pochodzących z wyspy Delfina.
- Jestem z ciebie dumny. Mam nadzieję, że dasz rady. Trzymam kciuki za ciebie.
W tej chwili profesor Montego poprosił Ruperta i zaprowadził w stronę szkolnego aresztu. Ewelina na widok dziadka prawie dostała palpitacji serca.

Filip postanowił poważnie porozmawiać z Elizą. Skąd wiedziała o jego związku z Dianą? Dlaczego zrobiła z niej pośmiewisko? To go nurtowało. Elizę znalazł bez problemu - spacerowała po porcie. Filip wziął głęboki wdech i podszedł do dziewczyny.
- Czemu to zrobiłaś?
- Ale co? - Eliza udała zdziwioną - Mógłbyś się w końcu wysławiać.
- Ty już wiesz co. Co ja ci takiego zrobiłem, że uprzykrzasz mi życie? Skąd wiesz o moim związku?
- To nie było takie trudne. Zostaliście zauważeni podczas balu. Dziwię się Dianie - niby taka mądra osoba, a zadaje się z takim kretynem.
- Ja jestem kretynem? - Filip wskazał na siebie - Ty jesteś jeszcze głupsza.
- To wszystko co masz do powiedzenia?
- Nie, - chłopak wyciągnął miecz - wyzywam cię na pojedynek.
- Stój. - krzyknął znajomy głos. Nastolatkowie odwrócili się. To był Tytus. W ręce trzymał szpadę - Walcz ze mną. No co, nie poddasz się chyba? - Tytus złośliwie się uśmiechnął.
Chłopcy przystąpili do walki. Pojedynek trwał kilka minut. Wszystko wskazywało, że wygra Filip. Niespodziewanie Tytus wytrącił miecz z ręki przeciwnika i zanim Filip się zorientował był za plecami napastnika i ściskał mu szyję zgiętym ramieniem jak obręczą.
- Teraz uważnie słuchaj. - powiedział Tytus - W tej chwili bierzesz nogi za pas i nam się więcej nie pokazujesz, bo ci zrobię coś gorszego. Rozumiesz?
Filip pokiwał twierdząco głową. Przeciwnik go wypuścił. Kolejny piękny, szkolny dzień.

Tymczasem Rupert rozmawiał z Eweliną. Dziewczyna nie była zbyt zadowolona.
- Nie ukryjesz już przede mną niczego. Dowiedziałem się o twoich wszystkich wybrykach. - powiedział Rupert i zaczął wyliczać każde przewinienie wnuczki - Ty nawet nie wiesz, jaki wstyd przynosisz naszej rodzinie. Marnujesz cały szacunek, jaki przez lata tworzyli nasi krewni. Co masz mi do powiedzenia?
- Nic. - Ewelka splotła ręce na piersiach - Nie obchodzi mnie szacunek innych.
- Skąd u ciebie takie zachowanie? Czemu ciągle jesteś taka pyskata? - Rupert westchnął - Rozmawiałem z rodzicami Rafała Morgana. Stwierdzili, że masz na niego zły wpływ i nie możecie być parą. Zresztą on też nie jest taki dobry jakby się wydawało.
- Ta akcja to był mój pomysł. - dziewczyna odwróciła się w stronę okna - Nie mam pojęcia, dlaczego on się do tego przyznał.
- Kompletnie oszalałaś? - Rupert krzyknął. Jego złość sięgała zenitu - Jak ja się niby pokażę rodzinie Diany na oczy?
- Jak zwykle, patrzysz tylko opinie innych. - Ewelina odwróciła się do dziadka - Nie chcę z tobą rozmawiać.
- Na twoim statku znaleziono dwie skrzynki z pustymi butelkami po rumie. Jak mi to wytłumaczysz?
- Pirat też człowiek. - Ewelina wzruszyła ramionami.
- Twoje zachowanie jest niedopuszczalne. To cud, że ciebie jeszcze nie wyrzucili. - mężczyzna chrząknął - Dzisiaj kończy się twoja kara. Chciałbym, żebyś przeprosiła Filipa i Dianę.
- Niema mowy.
- Nie przyjmuję żadnych wymówek. Zostanę tutaj do jutra. W tym czasie masz błagać Dianę i Filipa o wybaczenie.
- Nie będę tego robić. Mam ich gdzieś.
Rupert nie wytrzymał. Jego cierpliwość do wnuczki się skończyła. Niespodziewanie mężczyzna uderzył Ewelinę w policzek.
- Wyjdź stąd. Zostaw mnie samą. - powiedziała dziewczyna trzymając się za bolący policzek.

Rupert szybko wyszedł, a strażnik zamknął drzwi celi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Życzenia

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.