wtorek, 3 lipca 2018

37. Reprymenda

Diana została zawieszona związanymi rękoma pod sufitem. Obok stała Ewelina z Rafałem, a przy drzwiach znajdowała się reszta załogi. Diana była tym wszystkim przerażona. Najchętniej naplułaby na Ewelkę.

- Nie sądziłam, że posuniesz się do tego. - powiedziała.

- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz.

Pani kapitan wzięła do ręki bat. Diana zaczęła się coraz bardziej szamotać. Wiedziała, że w najlepszym wypadku wyjdzie z tego z lekkimi zadrapaniami.

Niespodziewanie kilka osób wkroczyło na statek. Szybko skierowali kroki pod pokład. Widok w jednej celi całkiem ich zaskoczył.

- Ręce do góry. Co tu się wyprawia?

To była szkolna straż. Pilnowali porządku w Akademii albo próbowali nad nim zapanować. Trzech mężczyzn było ubranych w czarne mundury z wyszytymi herbami szkoły.

- Wszyscy ręce za głowę. Odwrócić się do ściany, a wy - jeden ze strażników powiedział do Eweliny i Rafała - położyć się na podłodze.

Załoga niechętnie wykonała polecenie. Dwóch strażników podeszło do kapitana i I oficera. Wykręcili ich ręce na plecy, skuli kajdankami i wyprowadzili.

- Radzę wam znaleźć sobie nowego kapitana, bo coś mi się wydaje, że już do was nie wróci. - powiedział jeden ze strażników i złośliwie się uśmiechnął. Pozostawiona sama sobie załoga nie wiedziała co ma robić.

 

Diana w tym samym czasie została ściągnięta z haka i z pomocą swoich przyjaciół przeniesiona do swojego pokoju.

- Jak się czujesz? - spytał się Pablo.

- Lepiej. - odparła Diana i napiła się wody - To było straszne.

- Już ci nic nie zrobią.

- Żałuję tego donosicielstwa. Już nigdy tego nie zrobię. 

- Odpoczywaj.

- Skąd tam się wzięła szkolna straż?

- Filip domyślił się, że porwała cię Ewelina, ale sam wolał nie pchać się na jej statek. - powiedziała Blanka - Postanowiliśmy poprosić o pomoc strażników.

Diana odetchnęła z ulgą. Wiedziała, że Filip zrobi wszystko, by ją uratować.

 

Ewelina i Rafał zostali postawieni przed obliczem dyrektora Espadona. Nastolatkowie cały czas byli skuci i pilnowani przez strażników. Espadon ciężko westchnął na ich widok.

- Ewelina, myślałem, że już mnie niczym nie zadziwisz. Myliłem się. Rafał, ty też mnie negatywnie zaskoczyłeś. Uchodzisz za dżentelmena, a bierzesz współudział w takim czymś.

Nastolatkowie wbili wzrok w drewnianą podłogę. Wiedzieli, że dostaną solidne kazanie. Faktycznie, Espadon wygłosił długi monolog w którym  dosadnie przedstawił swoje zdanie na ten temat.
- Ewelina, będę musiał wezwać twojego dziadka i skreślić cię z listy uczniów. - powiedział kończąc przemówienie.

- Panie dyrektorze. Niech pan tego nierobi.- powiedział Rafał - To był mój pomysł.

- Tego się po tobie nie spodziewałem.

- Przyjmę na siebie wszelkie konsekwencje.

- To dopiero twój pierwszy wyczyn. Będę łaskawy i was nie wyrzucę, ale moja cierpliwość już się skończyła. Traficie do szkolnego aresztu do poniedziałku. To powinno was czegoś nauczyć. - zwrócił się do strażników - Zaprowadźcie ich. Nie chcę już na nich patrzeć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Życzenia

Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę moim czytelnikom dużo zdrowia, szczęścia i pomyślności oraz szczęśliwego nowego roku.