Filipa obudził nagły strzał, jakby z armaty. Dyrektor Akademii nie miał żadnych wrogów, więc nikt nie powinien atakować szkoły. Było wcześnie rano i wszyscy uczniowie spali i też nie powinni się pojedynkować o tej porze. Jednak ...
Zuzanna wraz z załogą rozpoczęli małą wojnę przeciwko Ewelinie i jej załodze. Wystrzelili kulę armatnią, która wpadła do wody tuż obok burty Perły, lekko zalewając jej pokład. Załoga statku momentalnie wyszła na pokład. Nie byli zachwyceni tym widokiem.
- Co to ma być!? Zaraz dostanę przez nią furii. - krzyknęła Ewelka - Janek, Piotrek, biegiem do ładowni!
Chłopcy posłusznie wykonali rozkaz kapitana i odwdzięczyli się perfekcyjnym strzałem. Fontanna wody zalała cały pokład Czarnego Kruka.
Mini bitwa trwała około 10 minut, bo plusk wody i wystrzały kul obudziły całą Akademię, w tym dyrektora, który natychmiast przybiegł do portu i rozkazał kapitanom zejść na ląd.
- Można wiedzieć co wy robicie?
- To ona zaczęła - Ewelka wskazała Zuzannę.
- Chcieliśmy obudzić naszych kolegów. - Zuza splotła ręce na piersiach - Nie chcielibyśmy, aby spóźnili się na zajęcia.
- O nas się nie martw. Zadbaj raczej o swoich matołów.
- Że co !? Jak śmiesz nas tak nazywać?
- Dosyć! Wszyscy idą natychmiast do Akademii, tam pogadamy.
Filip oglądał to wydarzenie z okna. Zrobiło mu się gorąco. Dopiero teraz zauważył, że lepiej nie zadzierać z ostatnimi klasami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz