W nocy, gdy wszyscy już spali, w porcie wyłoniło się sześć drobnych sylwetek, które ostrożnie szły obok budynków Akademii. Gdyby ich złapano, to umarł w butach.
- Pamiętajcie, ani mru mru. - szepnęła Ewelina do swoich podwładnych - Nie mam zamiaru wylecieć z powodu waszej nieostrożności.
Po paru minutach doszli do miejsca ukrycia skarbu. Zwalone drzewo wydawało się ogromne. Rafał postanowił poszukać znaleziska. Wziął łopatę i zaczął kopać ziemie. Janek poświecił delikatnie świecą, by było coś widać, a dziewczyny stały na czatach. Wszystko musiało przebiec bezszelestnie i dyskretnie.
Po chwili chłopcy wyciągnęli skrzynie i zanieśli ją na statek. Wcześniej zakryli wszelkie ślady swojej działalności.
Parę minut później wszyscy znaleźli się Perle. Chłopcy położyli skrzynie na stoliku w kajucie kapitana i uważnie obejrzeli kufer. Był duży, miał ciemnoczerwone ściany i beżowe paski. Po otwarciu wieka ukazało się dużo, złotych monet.

- To co z tym robimy? - spytał Piotrek.
- Na razie zostawimy to tutaj, Eldorado będzie niezadowolone, że nie znaleźli skarbu. - powiedziała Ewelina.
- Hehe, jasne. Już wyobrażam sobie ich minę, gdy go nie znajdą. - zaśmiał się Rafał.
- Teraz wszyscy idziecie spać, musicie być na jutro wyspani i nie zwracajcie na siebie uwagi, jasne?
- Tak jest, kapitanie - wszyscy odpowiedzieli chórem. Po chwili na statku zrobiło się cicho.
Tuż po wschodzie słońca załoga Eldorado wybrała się na poszukiwania skarbu. Jeszcze nie wszyscy wstali, więc mieli pewność, że mało osób ich zauważy. Pół godziny później wściekła Eliza zwołała naradę załogi w kryjówce.
- Co się dzieje do cholery!? Tam miał być skarb! - dziewczyna nie wytrzymała i zaczęła krzyczeć.
- Spokojnie, może wskazówki były źle napisane. - powiedział spokojnie Filip
- Nie, wskazówki były dobre. - Źrenice Elizy nagle się rozszerzyły. - To sprawka Perły. Nie daruje im tego.
Eliza szybko pobiegła w stronę sali wykładowej. W ciągu pół godziny dużo osób przygotowało się na zajęcia.
- Słuchaj, jeśli myślisz, że to w porządku co robicie, to się mylisz. - powiedziała stanowczo Eliza
- Przepraszam bardzo, o co zasadniczo się rozchodzi? - spytała się spokojnie Ewelina. Panowała nad sytuacją.
- Nie udawaj, że nie wiesz. Znaleźliście skarb i go ukryliście.
- O czym ty mówisz? Sądzisz, że nam chciałoby się chodzić w nocy po porcie w poszukiwaniu bezwartościowych rzeczy?
- Do tego w nocy bardzo trudno cokolwiek znaleźć. Nie mówię już o zwalony drzewie. - Janek niepotrzebnie się odezwał.
- Wiedziałam, że to wy. - krzyknęła zadowolona kapitan Eldorado.
- Idiota! Jak można się wygadać? - Ewelka złapała się za głowę - Hej, gdzie jest ta menda?
Eliza szybko pobiegła po profesora Montego. Ten porozmawiał z załogą Perły o skarbie i kazał im oddać znalezisko. Kapitan Eldorado była zadowolona, bo dopiekła Ewelinie, ale jednocześnie smutna, ponieważ straciła szansę na zdobycie cennego skarbu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz