Po ostatnich wydarzeniach wszystko wróciło do normy. Jednak Eliza nieczuła się jak bohater, nadal miała zapotrzebowanie na przygodę.
Dziewczyna spokojne szła korytarzem i z ciekawością przyglądała się innym uczniom, którzy z nudów ścigali się przez hol. Nagle przystanęła. Na ścianie profesor Montego zawieszał plakat. Na afiszu narysowane były dwie walczące ze sobą osoby. Dziewczyna nie zdążyła się nawet solidnie przyglądnąć, bo inni uczniowie ją pchnęli na bok, ale zrozumiała od razu o co chodzi.
Eliza szybko podbiegła do swojej załogi. Była zadowolona.
- Co się stało? - spytał się Filip.
- W Akademii organizują turniej szermierski. Ten kto wygra może liczyć na większy szacunek ze strony piątoklasistów.
- Każdy musi wziąć udział?
- Jedna osoba z załogi. Filip, myślę, że ty będziesz najlepszy.
- Dlaczego?
- Najlepiej radzisz sobie w szermierce. Moim zdaniem jesteś lepszy nawet od Eweliny.
- Taa, jasne - Filip popatrzył się z lekkim uśmiechem na kapitana.
Tymczasem załoga Perły Atlantyku siedziała w sali wykładowej i rozmawiała na temat zemsty na Elizie. Nie mogli jej tego darować.
- Ludzie, słyszeliście o tym turnieju? - do wszystkich podeszła zaaferowana Kamila.
- Jasne, ja będę walczyć. - powiedziała dumnie Ewelka.
- Słyszałam, że Eldorado też bierze udział w turnieju.
- Co? Muszę się natychmiast dowiedzieć z kim będę walczyć, bo prawdopodobnie z nimi.
- Zostaw to mnie. - powiedział Rafał i zwrócił się do reszty kompanów - Wy idźcie się przygotować na lekcje.
Rafał wyszedł z sali wykładowej i podszedł do chłopaka stojącego obok okna. Uważnie obserwował morze i przelatujące nad nim mewy.
- Cześć, Krzysiek. Mam sprawę.
Krzysiek odwrócił się. Był ubrany w szary płaszcz, białą koszulę, szare spodnie i czarne buty. Wszyscy go znali, choć nie był już uczniem Akademii.
- O co chodzi? - spytał się chłopak.
- Jak wiesz, w Akademii organizowany jest turniej. Ewelina chciała się dowiedzieć z kim będzie walczyć. Da się to załatwić?
- Nie teraz, musimy to zrobić na lekcji, gdy Espadon ma zajęcia. Co macie teraz?
- Szermierkę, Montego kazał nam ćwiczyć. Będzie tam tylko moja załoga. Chodź ze mną, obmyślimy plan.
Rafał i Krzysiek poszli na salę treningową. Gdy weszli załoga zaczęła już trenować. Janek i Piotrek ćwiczyli uniki.
- Załatwiłeś? - spytała Ewelka.
- Nie teraz, dopiero jak zadzwoni dzwonek będzie można pójść to sprawdzić. - odpowiedział Krzysiek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz