- No, chyba żartujesz. - wściekła Eliza zaczęła krzyczeć na Filipa, który jeszcze nie doszedł do siebie po tym co się stało. - Jak mam się teraz pokazać na korytarzu? Przez ciebie wyszłam na nieudacznika.
- A co ty masz z tym wspólnego? - spytał się zdziwiony Filip.
- Walczyłeś o honor załogi i to zepsułeś. Wyrzucam ciebie z załogi.
- Co? Nie możesz tego zrobić. To wszystko było przez tego chłopaka co sprzątał ścieżkę.
- Krzysiek? On jest zbyt szanowany by coś takiego zrobić. - odparł Tytus.
- On rozmawiał wcześniej z Eweliną i ...
- Dosyć! - Eliza zaczęła powoli wychodzić z siebie. - Nie jesteś w mojej załodze, idź do kogoś innego. I nawet do nas nie podchodź.
Filip spokojnym krokiem odszedł od grupy. Chłopak podszedł do okna. Z trudem hamował potok łez. Czuł się upokorzony. Zaczął po cichu szlochać.
Do Filipa podeszła nieznana mu blondynka. Była ubrana w różowe spodnie, kremową koszulę, różowy płaszcz i brązowe kozaki, a na głowie miała zawiązaną różową chustę.
- Coś się stało? - spytała.
- Nie. Chcesz się ze mnie ponabijać? - Filip nie miał ochoty rozmawiać.
- Nie, dobrze walczyłeś. Na pewno byś wygrał, gdyby nie Krzysiek.
- Dzięki, jesteś miła. Chyba się nie znamy.
- Jestem Blanka. - dziewczyna podała rękę na przywitanie.
- Filip Tryton. Mam pewien problem. Potrzebuję załogi.
- Możesz się do nas przyłączyć. Jestem w załodze trzyosobowej i też potrzebujemy paru osób.
- Fajnie.
Załoga Blanki składała się z mówiącego goryla Pabla i otyłego Szymona z którym Filip dzielił pokój. Chłopcy miło powitali nowego załoganta. Filipowi od razu zmieniło się nastawienie do życia
- Teraz jesteśmy prawie w komplecie. Potrzeba nam jeszcze jednej osoby.
- Za niedługo będziesz ją miała - powiedział Filip - Zobaczysz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz