Wreszcie nadeszła ta chwila - Filip miał przed całą szkołą walczyć o honor załogi. Para przed nim, uczniowie drugiej i trzeciej klasy, kończyli swoją walkę. Po chwili zeszli z planszy, by ustąpić miejsca kolejnym uczestnikom. Filip mocno odetchnął i usłyszał komunikat Dyrektora Espadona o krótkiej przerwie.
W tym samym czasie Krzysiek wszedł na plansze z wiadrem wody i zaczął sprzątać. Rozlał wodę i ją wycierał. Trwało to tylko chwilę. Później dyrektor wzywał kolejnych uczniów do pojedynku.
- Teraz pora na Filipa Trytona. Zmierzysz się ze swoją siostrą. Pokarzcie co potraficie.
Chłopak mocno odetchnął i pewnym krokiem wkroczył na środek sali. Jednocześnie jego odwaga zanikła, gdy dotarło do niego, że ma walczyć z Eweliną. Filip zaczął nerwowo się rozglądać w poszukiwaniu czegoś za czym można się ukryć. Jednak było już za późno, trzeba było podjąć wyzwanie.
Ewelka dla pokazania swoich zdolności zaczęła od szybkiego natarcia. Filip w ostatniej chwili zdążył zablokować chwyt. Chłopak zaczął się tak denerwować, że nie panował nad swoimi ruchami. W pewnym momencie Ewelka zaczęła podchodzić do Filipa coraz bliżej, więc jej brat odruchowo się cofał. Nagle chłopak trafił na miejsce, które zostało wyczyszczone przez Krzyśka, lecz było jeszcze wilgotne. Filip się poślizgnął i z impetem upadł na planszę. Głośne śmiechy były prawdopodobnie słyszalne w całej Akademii.
- Wygląda na to, że mamy zwyciężczynie. Ewelino Tryton, ty i twoja załoga mają zapewniony szacunek wśród innych.
Wszyscy obecni na sali zaczęli cieszyć się z wygranej Ewelki, ale niektórzy nie wytrzymywali i wyśmiewali Filipa. Ten szybko wstał i uciekł. Nigdy nie czuł się tak zażenowany.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz