Następnego dnia Filip pojawił się z uśmiechem na twarzy w auli przed lekcjami. Jego załoga była tym faktem nieco zdziwiona.
- Fajnie, że wróciłeś. - powiedziała Blanka przybijając piątkę z chłopakiem.
- Dzięki. - odparł Filip.
- Jak się czujesz?
- W porządku. Nie mogę już tak leżeć bezczynnie. Z resztą nie można zaniedbywać nauki.
- Powiedz szczerze, że się za mną stęskniłeś. - spytała się Diana, gdy grupa poszła usiąść w ławkach.
- Niczego się nie da przed tobą ukryć. - powiedział Filip z rozbrajającym uśmiechem.
Tymczasem Eliza dowiedziała się od Ewelki, że ktoś doniósł na ich akcję. Dziewczyna podejrzewała Filipa i praktycznie przez całą lekcję patrzyła na niego wrogim wzrokiem. Niech no tylko go dopadnie. Albo nie. Dla niego najgorsza będzie konfrontacja z Eweliną. Tak, to będzie odpowiednie.
Dwie godziny później Filip samotnie trenował szermierkę w sali treningowej. Niespodziewanie zza drzwi pojawiła się Ewelina. Filip aż podskoczył.
- Czego chcesz? - spytał się trzęsącym głosem.
- Dlaczego na mnie doniosłeś?
- Niby komu? O niczym nie wiem.
- Jak zwykle. Pożałujesz tego. - Ewelina podeszła do brata i złapała go za kołnierz koszuli.
- Ale to naprawdę nie ja. Cały czas się kurowałem. To ty stoisz za moim wypadkiem?
- Wyjątkowo nie. To kto naskarżył?
- Nie wiem.
- To jak się dowiesz, to jako miły braciszek mi powiesz, prawda? - Dziewczyna puściła brata i z dumnym uśmieszkiem wyszła z sali treningowej.
Filip był wstrząśnięty tą rozmową. Właściwie jej podejrzenia były słuszne - od początku roku tylko on się odważył zaczepiać Ewelinę. Kto byłby taki głupi, żeby zadzierać z najbardziej pyskatą uczennicą? Nagle przypomniała mu się rozmowa z Dianą. Nie, to wydawało mu się abstrakcją. Jednak dla pewności wolał z nią ponownie porozmawiać.
Znalazł ją bardzo łatwo. Diana siedziała na ławce przed wejściem do szkoły.
- Mam sprawę. Moja wredna siostra twierdzi, że to ja na nią doniosłem, a ja tego nie zrobiłem. - Filip podrapał się nerwowo po karku - Nie wiesz czyja to sprawka?
- To ja. - odparła Diana spuszczając głowę.
- Dlaczego to zrobiłaś? - Filip patrzył się na nią nieodwiedzaniem. Nie sądził, że dziewczyna będzie do tego zdolna.
- Nie mogłam patrzeć jak Ewelina robi ci na złość.
- To nie ona. Pomyliłaś się. Jak się dowie, to tak się zemści, że ją wszyscy popamiętamy. - Filip zaczął wymachiwać rękoma jak wariat.
- Skąd wiesz?
- Wszyscy wiedzą, że z piątakami się nie zadziera. Spotkałem Ewelinę i ona powiedziała, że ma do pogadania z tym donosicielem.
- Nie o to mi chodzi. Skąd wiesz, że to nie Ewelka?
- Powiedziała, że to nie ona. Nie wiem, kto to zrobił.
- Co teraz? Myślisz, że naprawdę mi coś zrobi?
- Musisz być ostrożna. Nie pozwolę, żeby coś ci się stało. - Filip położył dłonie na ramionach dziewczyny - Obronię cię.
- Tylko bądź ostrożny, mój bohaterze. - Diana zachichotała i pocałowała chłopaka w policzek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz