Profesor Montego zadzwonił na lekcje. Gdy wszyscy rozeszli się do miejsc rozpoczęcia się zajęć, Rafał i Krzysiek poszli do gabinetu Espadona.
- Akademia w czasie zajęć wydaje się taka pusta. - zauważył Rafał. Krzysiek się z nim zgodził.
- Ja to odczuwam od trzech lat. - odparł.
- Jak ty się tu w ogóle znalazłeś?
- Gdy miałem 7 lat podczas sztormu wypadłem z pokładu i dotarłem tutaj. Znalazł mnie profesor Montego, zaopiekował się mną i od razu wysłał do Akademii. To takie dziwne, być absolwentem, ale czujesz się jakbyś nadal był uczniem.
- W pewnym sensie to nadal uczysz się czegoś nowego. To tutaj. Dyrektor ma lekcje? - spytał się Rafał, gdy dotarli na miejsce.
- Ma wykład dla czwartaków. Mam rozkład zajęć każdego nauczyciela.
Chłopcy weszli do gabinetu. Krzysiek doskoczył od razu do biurka i otworzył najniższą szufladę. Znajdowało się w niej mnóstwo papierów.
- Skąd ty wszystko wiesz? - Rafał złapał się za głowę.
- Z przyglądania się. - Krysiek zaczął przeglądać papiery - Są rozpiski na turniej. Złe wieści, tu pisze, że reprezentant Perły Atlantyku ma zmierzyć się z reprezentantem Eldorado.
- Czyli z Filipem.
- Życzę powodzenia w przekazywaniu informacji kapitanowi. - brunet się uśmiechnął
- Ty jej to powiesz.
- Dlaczego?
- Ty to znalazłeś.
Chłopcy schowali wszystkie papiery do szuflady, upewnili się, że nie widać śladów ich pobycia, wyszli i udali się do sali treningowej.
- I co? Mam nadzieję, że macie dobre informacje.
- Powiem prosto z mostu. Będziesz walczyć z Filipem.
- Aha - Ewelka zmarszczyła oczy, co dobrze nie wróżyło - Krzysiu, powiedz mi, na czym będą walczyć uczestnicy turnieju?
- Na ścieżce, będzie tutaj rozłożona, a co?
- Mam pewien pomysł, tylko ty będziesz potrzebny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz