Dwie godziny później
Filip trenował szermierkę z Elizą. Niestety, nic mu nie wychodziło.
- Co się z tobą dzieje do jasnej cholery? Jutro jest turniej, a ty nic nie umiesz. - Eliza zaczęła krzyczeć na załoganta.
- Po prostu gorszy dzień. Cały czas o tym myślę i się stresuje. Mogę przegrać i stanę się pośmiewiskiem.
- Nie przesadzaj. Nie jest tak źle. Na pewno wygrasz. - powiedziała Diana.
- Dokładnie, ale teraz się przyłóż do ćwiczeń. - Eliza przyznała rację przyjaciółce. - Diana, poćwicz z nim.
Eliza wzięła Tytusa pod rękę i oddaliła się z nim od reszty.
- On jest najgorszy ze wszystkich uczniów.
- Może się poprawi.
- Musimy być najlepsi ze wszystkich załóg. Musimy wszystkich pokonywać i sprawiać, żeby na nasz widok wszyscy uciekali. Rozumiesz?
- Ale tak patrząc to nikt nie spełnia twoich założeń.
- Będziecie spełniać. Tylko potrzebna jest wam pochwała i wrażenie, że da się rady wygrać.
Tymczasem Filip nadal trenował. Diana próbowała panować nad emocjami, gdy chłopakowi nic nie wychodziło, ale po kolejnym wypuszczeniu miecza na podłogę po prostu nie wytrzymała.
- Słuchaj, jeśli nie dasz rady to weźmiemy kogoś innego.
- Nie można się już wycofać. Dam radę, najwyżej wszyscy będą mnie pamiętać jako największą niezdarę w historii Akademii. - Filip powoli podnosił miecz i niechętnie przygotowywał się do walki.
- Nie mów tak. Jesteś świetny, nawet lepszy od piątaków. Teraz się stresujesz i to przez to tak mówisz.
- Dzięki, jesteś bardzo miła.
Nagle do dwójki podeszła Eliza. Chciała zobaczyć jak przebiega trening.
- Mieliście ćwiczyć.
- Potrzebuję odpoczynku. - odparł Filip.
- Za chwilę będzie przerwa. Pójdę poprosić dyrektora by pozwolił nam tutaj zostać, żebyś nadal mógł trenować.
- Czemu jesteś taka miła dla mnie? - chłopak spytał się Diany, gdy kapitan poszła do gabinety Espadona.
- Nie wiem jakby to powiedzieć. Chyba się w tobie zakochałam.
Filip czuł się zszokowany. Diana była jedyną dziewczyną, która mu to powiedziała. Jednocześnie czuł się bardzo tym zaszczycony.
- Na prawdę?
- Chyba tak. Ale nie zajmuj sobie tym głowy. Skup się na treningu.
Łatwo jej było to powiedzieć. Niełatwo jest się zająć czymś innym po takim wyznaniu. Filip starał się myśleć tylko o jutrzejszym turnieju. Po przyjściu Elizy Filip zaczął walczyć o wiele lepiej niż wcześniej. Aż pani kapitan się zdziwiła.
- Jak to się stało, że tak walczysz?
- Trening - odpowiedział Filip krótko i puścił oko Dianie.
Gdy wieczorem wymęczony kładł się zmęczony do łóżka cały czas rozmyślał o tym co powiedziała mu Diana. Ona zaczęła mu dodawać pewności siebie. To prawda co mówią. Miłość to najlepsze uczucie na świecie. - Filip był już tego pewny.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz